Mecz Znicza Pruszków ze Stalą Stalowa Wola rozpoczynał 15. kolejkę Betclic 1. Ligi. W Pruszkowie spotkały się dwie drużyny, które mają na koncie całkiem pokaźną serię gier bez porażki. Sztab i zespół Żółto-Czerwonych pod kierownictwem Grzegorza Szoki liczył na lepszy dorobek punktowy w tym spotkaniu, zaś "Stalówka" wraca na Podkarpacie z wypiekami na twarzy. Sprawdźcie co dla Was przygotowaliśmy!

Mecz rozpoczął się w samo południe/Fot. Tymoteusz Janczak
Kryzys drużyny z Podkarpacia
Przyjezdni fatalnie rozpoczęli sezon. Seria porażek z rzędu postawiła na włosku posadę szkoleniowca Stalówki, jednak Ireneuszowi Pietrzykowskiemu udało się wyprowadzić zespół z kryzysu. Przełom nastąpił w połowie września i od czasu meczu z GKS-em Tychy (1:1) zawodnicy z Podkarpacia są niepokonani.

Zawodnicy Stalówki przyjechali w dobrych humorach/Fot. Tymoteusz Janczak
Zgrana drużyna
Przed sezonem nikt od Znicza nie oczekiwał cudów, a jednak Grzegorz Szoka poskładał zespół i scalił całkiem zgraną drużynę, która na półmetku rozgrywek plasuje się w połowie stawki. Jak mówi trener Żółto-Czerwonych: "Znicz potrafi odebrać punkty zespołom na papierze lepszym".

Piłka w akcji/Fot. Tymoteusz Janczak
Dużo walki, mało gry w piłkę
Piłkarze rozpoczęli mecz w samo południe, przy pełnym, listopadowym słońcu. To goście jako pierwsi doszli do głosu, gdy w 6. minucie z rzutu wolnego uderzał Patryk Zaucha. Strzał lewą nogą gracza Stalówki wybronił Piotr Misztal, jednak gra nadal toczyła się w pobliżu jego bramki. Dopiero w ostatnim kwadransie pierwszej części spotkania zawodnicy Znicza pokazali odrobinę swoich ofensywnych umiejętności. Główką zagrał Dominik Sokół, ale w bramce czujny był Adam Wilk. Fantastyczny drybling lewą flanką wyprowadził także Radosław Majewski, ale jego strzał minimalnie minął się z bramką.

Przy piłce Tymon Proczek/Fot. Tymoteusz Janczak
Zorganizowana defensywa
Po przerwie Stalówka zaskoczyła rywali najprostszym możliwym środkiem. Po odbiorze na własnej połowie Michał Mydlarz przebiegł z futbolówką całe boisko, by w samym centrum pola karnego zagrać do Sebastiana Strózika. Napastnik miał ułatwioną drogę do bramki i z zimną krwią strzelił gola. Bramka rywali nieco przestraszyła gospodarzy, którzy zdecydowanie zaczęli się spieszyć, a gościom tylko dodała animuszu. Blisko podwyższenia wyniku znalazł się Kacper Chełmecki, ale piłka powędrowała obok lewego słupka. Na odpowiedź Znicza czekaliśmy do ostatnich minut spotkania, ale każde z zagrań spełzło na niczym. Doskonałą wrzutką popisał się Radosław Majewski, ale stuprocentową szansę zmarnował Tymon Proczek. Stalówka do końca grała mądrze i zorganizowanie w defensywie, co popłaciło utrzymaniem wyniku. Goście na Podkarpacie wracają z uśmiechami na twarzach.

Z rzutu rożnego zagrywa Radosław Majewski/Fot. Tymoteusz Janczak
"Z każdym chcemy wygrać"
Po spotkaniu zapytaliśmy zawodnika Znicza - Tymona Proczka - o przebieg spotkania z jego perspektywy i powód niestrzelenia bramki. Rozmowa video znajduje się w naszych mediach społecznościowych, wraz z filmikiem, gdzie kibice typują wynik meczu oraz podsumowaniem spotkania.
.png)
Tymon Proczek w rozmowie z Przeglądem Regionalnym
– Bardzo niefortunny mecz. Mieliśmy parę sytuacji, które jakbyśmy wykorzystali, to potoczyłoby się to całkowicie inaczej. Wielka szkoda. Przeciwnik zdobył bramkę, dobrze się bronił i utrzymał wynik do końca. Ciężko mi wskazać jeden aspekt, który spowodował, że nie byliśmy w stanie dogonić wyniku. Brakowało nam na pewno wykończenia. Mieliśmy parę sytuacji, które po prostu trzeba strzelić, wtedy ten wynik jest całkowicie inny. Trenujemy dalej i idziemy do przodu, z każdym chcemy wygrać.

Bohater wywiadu - Tymon Proczek/Fot. Tymoteusz Janczak
"Mecz dla koneserów"
Pomeczowy komentarz przed redakcyjną kamerą wygłosił także trener Stali - Ireneusz Pietrzykowski. Był on wyraźnie zadowolony ze zwycięstwa swojej drużyny.
.png)
Ireneusz Pietrzykowski w rozmowie z Przeglądem Regionalnym
– O tym, że utrzymaliśmy wynik do końca zadecydowała solidna obrona całego zespołu. Nie ulega wątpliwości, że gospodarze mieli jedną stuprocentową sytuację, ale wygrywaliśmy pojedynki i wyganialiśmy ich spod pola karnego. To już szóste spotkanie, którego nie przegraliśmy. Potrzebowaliśmy tych punktów. W pierwszy meczach zdobyliśmy ich za mało. Przeszłość za nami, teraz trzeba patrzeć do przodu. Gramy solidnie. To był mecz dla koneserów, dużo walki, mało gry w piłkę, ale dla nas najważniejsze, że to przepchnęliśmy i jedziemy do domu z trzema punktami.

Piłkę główką przyjmuje Dominik Sokół/Fot. Tymoteusz Janczak
"Liczyliśmy na więcej"
Swojego rozczarowania na pomeczowej konferencji prasowej nie krył trener Żółto-Czerwonych Grzegorz Szoka. Wyliczał on sytuacje, po których powinna paść bramka, ale także zwracał uwagę na taktyczne błędy swojej drużyny.
– Zanotowaliśmy dzisiaj porażkę. Mogę powiedzieć, że jako sztab i zespół liczyliśmy na lepszy dorobek punktowy w tym meczu. Na dzień dzisiejszy tak to wygląda: potrafimy odebrać punkty zespołom na papierze lepszym. Przyjechała „Stalówka”, byli zdeterminowani, nie przegrali od pięciu spotkań. W pierwszej połowie mieliśmy kilka sytuacji, które powinniśmy na pewno rozwiązać lepiej. Dwa razy wychodziliśmy trzech na dwóch i uderzaliśmy, zamiast wejść w pole karne. Gdybyśmy strzelili jako pierwsi bramkę, to ten mecz by ułożył się lepiej. Jeśli goście strzelają bramkę, to będą z całych sił bronić się, żeby dowieźć ten wynik. W drugiej połowie po stracie bramki zaczęliśmy się spieszyć. Wydaję mi się, że powinniśmy byli grać spokojniej, no ale mieliśmy sytuacje, a to, że ich nie strzeliliśmy spowodowało, że przegraliśmy dzisiaj mecz.

Filip Kendzia po spotkaniu ze Stalą Stalowa Wola/Fot. Tymoteusz Janczak
Napisz komentarz
Komentarze