Reklama

Historia Fabryki Ołówków St. Majewski część 2

Historię fabryki założonej w 1889 r. rozpoczęłam od 1944 r. Dlaczego od tak dziwnego momentu trwania fabryki? Otóż łatwo to wyjaśnię. Czytając dzieje tego niezwykłego zakładu co jakiś czas „przechodziłam” przez lata kryzysów i wtedy ujawniał się charakter właścicieli, ich stosunek do pracujących u nich robotników
Historia Fabryki Ołówków St. Majewski część 2

Historię fabryki założonej w 1889 r. rozpoczęłam od 1944 r. Dlaczego od tak dziwnego momentu trwania fabryki? Otóż łatwo to wyjaśnię. Czytając dzieje tego niezwykłego zakładu co jakiś czas „przechodziłam” przez lata kryzysów i wtedy ujawniał się charakter właścicieli, ich stosunek do pracujących u nich robotników. Pomoc jaką dawała w obozie Dulag 121 dla umęczonych przez Niemców warszawiaków Basia Majewska jest efektem jej wychowania, wychowania jej rodziców i postępowania dziadków. Odwaga i chęć pomocy nie bierze się z niczego tak jak umiejętność dostrzegania biedy. 

Jaki poziom życia robotników preferował Majewski. 

Oto fakty. 

Stanisław Majewski syn Hipolita i Marii założyciel fabryki ołówków fot: z książki napisanej przez rodzinę o historii fabryki

Już na początku XX w. Stanisław Majewski i wspólnicy zadecydowali o budowie szkoły podstawowej, dzieciom pracowników organizowano kolonie wypoczynkowe, istniała kasa pożyczkowa dla robotników i dawano pożyczki na budowę mieszkań, dostawali deputaty ołówkowe. Gdy w latach 30. nastąpił kryzys i wiele zakładów zlikwidowano Ołówki trwały. Fabrykanci z Pruszkowa uruchomili stołówkę dla głodnych, była w niej treściwa zupa i chleb. Wzruszyła mnie opowieść jeszcze z czasów powstania, gdy wyprowadzono z obozu dziewczynę i zaproszono ją do Majewskich na obiad. Na stole postawiono wykwintną, porcelanową zastawę stołową, srebrne sztućce. Każdy dostał na porcelanowym talerzu jednego ziemniaka i jednego pomidora, bo nie było nic więcej, ale każdy coś mógł zjeść, gości było dużo. Ta porcelana i srebrne sztućce to był protest – głodni, ale się nie damy tym, co nam ten los zgotowali. Jestem szczególnie wrażliwa na takie zachowania, bo gdyby Stefan mój dziadek wtedy w 1944 r. dostał tylko tyle, to by przeżył ten czas i dowiedział się, że jego dzielne dzieci mimo ciężkich walk powstańczych przeżyły wojnę. Zginął wywieziony z obozu Dulag 121 i jego los do dziś jest nieznany.

Trochę o ołówku

Historię rodziny Majewskich napisali oni sami. Jest to piękna opowieść z równie pięknymi zdjęciami i ja mogę tylko streścić to, co rodzina pisze o sobie. Autorami tej rodzinnej monografii są: Aleksandra Majewska, Zdzisław Zaborski, Lidia Kijewska-Wittstock, Leszek Tadeusz Majewski, Maciej Majewski i Barbara Majewska-Luft. Barbara Majewska-Luft to właśnie ta Basia rozdająca wodę w obozie Dulag 121 w 1944 r. Warto tę historię rodzinną przeczytać, bo jest też nauczycielką życia. Polecam, bo bardzo ciekawa. Pytanie zasadnicze: po co te ołówki? Autorzy historii fabrykantów ołówkowych piszą: 

„ Dziś, żyjąc w dobie mediów elektronicznych, w czasach gdy coraz rzadziej widzimy słowa zapisane na zwykłej kartce papieru, nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak ważnym, epokowym wręcz odkryciem było kiedyś wynalezienie ołówka” 

i dalej: 

„Polskie słowo „ołówek” pochodzi od słowa określającego ołowiany rylec, którym pisano na papirusie w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie. Historia ołówka w Europie sięga XVII w., kiedy odkryto podkłady grafitu w Anglii. Zastąpiono nim ołów i zrobiono z niego dobrze piszący wkład.” 

I tak pierwsze fabryki zaczęły powstawać w Anglii, Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Ciekawostką jest to, że Niemcy zawsze stanowili konkurencję dla Majewskich. Jest rodzinna opowieść o tym jak to w czasie pierwszej wojny światowej Pruszków i fabryka ołówków była ostrzeliwana przez Niemców, którzy celowali w komin i potem tłumaczyli się, że ten fabryczny komin był punktem orientacyjnym dla Rosjan, a okazało się, że artylerią niemiecką dowodził oficer związany z firmą Faber. Nawiasem mówiąc firma Faber została założona w 1761 r. przez stolarza Kaspara Fabera i jego drewniane ołówki zdobywały świat. O tej fabryce pisano, że pracownicy prowadzili wysoki standard życia, bo fabrykanci przeznaczali spore fundusze na ubezpieczenia społeczne, szkoły, przedszkola i biblioteki. Gdy nasz Stanisław Majewski zakładał swoją fabrykę w 1889 r. to w tym samym roku wnuczka Lothara von Fabera wyszła za mąż za hrabiego Aleksandra z Castell-Rüdenhausen i w ten sposób za zgodą króla Bawarii powstał nowy ród hrabiowski Faber-Castell, który swoje imię dał firmie i wszystkim produktom. I tu dwa wnioski z tych wiadomości. Pierwszy to taki, że strzelając do komina fabryki w Pruszkowie oficer artylerzysta zachował się podle, a drugi wniosek to taki, że najwidoczniej te dobre stosunki fabrykanta ołówków z robotnikami były u konkurencji zakorzenione. Czy Stanisław się na nich wzorował, sądzę, że tak.

 

Reklama firmy Hipolita Majewskiego z 1896 r. fot: Polona

Pytanie zasadnicze: skąd Stanisław Majewski miał środki na założenie fabryki?

Historię rodziny Majewskich zacznę od pewnego wydarzenia, które miało miejsce w Lublinie w maleńkim sklepiku kolonialnym w połowie XIX w. Sklepik założył Hipolit Majewski i pracował w nim wraz z małżonką Marią z Zembrowskich. Ich małżeństwo zaistniało w dość ciekawych okolicznościach, bo Maria była swatana z kolegą Hipolita, ale nie doszło do ślubu bo Maria i Hipolit zakochali się w sobie i pobrali. Maria, panna wielu przymiotów, między innymi uważana była za osobę gospodarną i jak na owe czasy wykształconą będzie podporą w przedsięwzięciach Hipolita. Sklepik kolonialny nie prosperował za dobrze. Rodziły się dzieci: Erazm jeszcze w 1858 r., Stanisław w 1860, Maria w 1863, Gabriela w 1868 r. Sklep na skraju bankructwa, ale właśnie do tego sklepiku, jak twierdzi rodzinny historyk, przyszedł pewien Żyd o nazwisku Szapiro. Zaproponował Majewskim kupno za 10 rubli przepisu na cudowny środek od bólu zębów. Majewscy nie zlekceważyli tej propozycji i kupili przepis. Trzeba tu przypomnieć, że po powstaniu styczniowym, gdy kraj był pozbawiony wszystkiego co ważne w sprawach medycznych, opieka stomatologiczna nie istniała. Produkcja specyfiku na ból zębów okazała się strzałem w dziesiątkę, bo popyt na ten środek rósł z dnia na dzień. Majewscy otworzyli laboratorium, ich status i poziom finansowy zaczęły windować rodzinę w górę, wychodzili z nędzy. Ile kosztował eliksir Hipolita Majewskiego można dowiedzieć się z licznych reklam prasowych. Pierwsza jeszcze z lat 70. XIX w. pozostałe, które znalazłam w prasie i kalendarzach z roku 1896 r. Ciekawa reklama, bo jej treść wskazuje warszawskie sklepy syna Hipolita Erazma, w których sprzedawane są mydełka, wody kolońskie i eliksiry. Majewscy stali się bogatymi przedsiębiorcami. CDN

Reklama firmy Hipolita Majewskiego z 1896 r. fot: Polona

Przeczytaj również:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się w powiecie piaseczyńskim.
Najciekawsze wiadomości z przegladregionalny.pl znajdziesz w Google News!